czwartek, 12 sierpnia 2010

Początek.

Co właściwie można zawrzeć w pierwszej notce? Chyba warto by było się przedstawić.
 
Cóż... Mówią mi Nika. I na potrzeby bloga i świata wirtualnego tak niech zostanie. Swego czasu posługiwałam się nickiem Nika1310 (fakt, mam do niego nadal sentyment), później byłam zainspirowana twórczością Nickelbacka i stąd mój kolejny jakże oryginalny pseudonim: Nevergonnabealone. Chociaż pod nim ukrywałam się chyba na kilku forach, które porzuciłam w diabły (o moich skłonnościach będzie ciut dalej). Obecnie można mnie rozpoznać po nicku TheTrack.Muszę przyznać, że nie wiem skąd je wyczarowałam, mimo to dobrze się czuję pod tą nazwą. Ewentualnie będę podpisywać się Nika. Mało oryginalnie fakt.

Czy jestem książkoholiczką? Chyba nie. Może tylko w jakimś mikroskopijnym stopniu, kiedy czytam lub kupuję książki. Nic więcej. Nie poświęcam się temu ze zbyt należytym oddaniem. Po prostu czytam, bo lubię. I czytam to, co chcę. Kieruję się swoim gustem. Przyznaję, że czasami sugeruję się cudzym zdaniem, aczkolwiek każdy ma inne upodobania. Komuś odpowiada twórczość Sapkowskiego, kiedy ja przy niej nudzę się... 

Czy oglądam każdy film? Zdecydowanie nie. Nie tknę żadnego horroru, bo jestem zbyt strachliwa. Boję się ciemności (jak byłam mała to nie odczuwałam strachu w ciemnym pokoju), mam wybujałą wyobraźnię i dlatego boję się tuposzy, monstra tym bardziej mnie przerażają, więc mówię stanowcze nie filmom grozy. Jednak uwielbiam dramaty (im więcej łez wyciśnie, tym wyższa ocena ode mnie), komedie i ostatnimi czasy zainteresowałam się obyczajówkami. I zapomniałabym o słabości do seriali (najlepiej o tematyce medycznej lub fantastycznej, choć w przypadku tych dwóch to się nie mogą wykluczyć w produkcjach amerykańskich). 
Mangi (liczba pojedyncza: manga). Uwielbiam komiksy japońskie. Pamiętam moje zdziwienie, kiedy pierwszy raz trzymałam w ręku tomik "Naruto" (paczka wtedy kosztowała koło lub ponad 200 zł i liczyła coś ze dwadzieścia tomów) i czytało się to zupełnie "inaczej" niż do tej pory. Powiem tak: czyta się od końca, przynajmniej dla tych co nie są Japończykami (nie wiem, jak jest w innych krajach azjatyckich, bo jestem ignorantką i nie chce mi się sprawdzać). Po kilku latach, kiedy sama musiałam dochodzić do dobrego sposobu czytania i skanlacje (tłumaczenia fanowskie) były na niskim poziomie lub wcale ich nie było, moja wiedza się powiększyła. Nawet napisałam poradnik dla początkujących w świecie komiksów (mam gdzieś go zapisanego...). Teraz mogłabym wychwalać się swoją wiedzą, ale prawda jest taka, że nic nie wiem... Co z tego, że w domu mam koło setki (no ciut mniej) różnych tomów mang, kiedy moje informacje są niepełne i ograniczone tylko do tego co lubię?

Okej. O słabości do książek, filmów i seriali, oraz mang było... Odhaczone. To na koniec muszę przyznać się do tego jaka jestem... Na pewno lenistwo można umieścić na najwyższym szczeblu moich wad a tuż po tym ignorancję. Dlatego nie należy spodziewać się po mnie zbyt wiele. To przecież nie mój pierwszy blog. Nie mój pierwszy zapał do samodoskonalenia siebie... Dajmy mi trochę czasu, a przekonamy się, co z tego wyjdzie.

Reasumując. Mój powyższy wywód miał na celu uświadomić, że na blogu możecie spodziewać się wpisów i o książkach, i o filmach, i o serialach, i o mangach także. Oraz jak nazwa wskazuje będzie o "świecie" po polsku. Dlatego jakby było czy nie było, zapraszam, bo przecież grunt to dobra reklama i połowa sukcesu już zapewniona.

Do następnego. Nika.